sebekfireman prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowy fotoblog Sebka

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2010

Dystans całkowity:607.47 km (w terenie 199.50 km; 32.84%)
Czas w ruchu:36:47
Średnia prędkość:16.51 km/h
Maksymalna prędkość:61.40 km/h
Liczba aktywności:21
Średnio na aktywność:28.93 km i 1h 45m
Więcej statystyk

Skorzęcin / Miasto N

  • DST 50.04km
  • Teren 18.00km
  • Czas 02:38
  • VAVG 19.00km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 października 2010 | dodano: 17.10.2010

Do południa Skorzęcin, a w nocy po mieście. Mimo słońca, zimno jak diabli - szal, czapka, rękawice, a mimo to jadąc przez las jeszcze przemarzłem.

Dzisiaj miałem pierwszy tegoroczny wypadek, a raczej upadek (grrrr - a myślałem że uda się dotrwać w tej dobrej passy do końca roku). Na skarpie nad jeziorem przejeżdżałem przez dziurę i w tej dziurze rower stanął, a ja się przechyliłem nie na tą stronę co trzeba... noga podparcia nie miała więc sturlałem się ze skarpy na dół - na szczęście nie do jeziora.



Miasto

  • DST 9.99km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:32
  • VAVG 18.73km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 października 2010 | dodano: 16.10.2010



Kopczyn

  • DST 40.18km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 18.98km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 października 2010 | dodano: 15.10.2010

Do Kopczyna zobaczyć jak jesień ubarwiła las bukowy.

Las bukowy już chwyta powoli barwy jesieni.


W lesie po ostatniej wycince zrobił się niezły porządek...




Później opalanie na łące nad Jeziorem Wieniec


"Barwne drzewko" na Ignalinie



Miasto

  • DST 9.34km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:30
  • VAVG 18.68km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 października 2010 | dodano: 14.10.2010



Miasto

  • DST 12.01km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:42
  • VAVG 17.16km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 października 2010 | dodano: 12.10.2010



Miasto

  • DST 8.23km
  • Teren 3.00km
  • Czas 00:29
  • VAVG 17.03km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 października 2010 | dodano: 10.10.2010



Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 4/4

Piątek, 8 października 2010 | dodano: 08.10.2010

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 4/4

Dziś ostatni dzień pobytu w górach. W planach miałem z samego rana wjazd na Chełmiec, ale niestety wczoraj wieczorem dopatrzyłem się że łańcuch zaczyna się powoli sypać (w końcu po 11 tys. km. nie dziwne), więc wolałem nie ryzykować wjazdu na szczyt i spokojnym tempem udałem się z kwatery na dworzec PKP Wałbrzych Główny.

Najpierw jazda we mgle, która mnie całego wymoczyła i wymroziła, a później po wyjeździe z dolin pojawiły się takie piękne widoki




Powrót do domu pociągiem upłynął całkiem przyjemnie bez żadnych problemów. O 16 wysiadłem u siebie... o kurcze jak tu zimno i jak okropnie wieje wiatr.


Kategoria Góry

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 3/4

  • DST 100.02km
  • Teren 25.00km
  • Czas 06:16
  • VAVG 15.96km/h
  • VMAX 61.40km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 7 października 2010 | dodano: 08.10.2010

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 3/4

Na dzisiaj zaplanowałem sobie wjazd na Kralovecky Spicak (880 m npm) oraz Adrszpasko-Cieplickie Skały.


O cholera... i ja na to mam wjechać - w drodze na Kralovecky Spicak (880 m npm). Dotrzeć na szlak na szczyt nie było łatwo bo najpierw drogę zagrodził mi kamieniołom, ale ostatecznie przez krzaki i łąki dotarłem na szlak i zaczęła się 30 minutowa ściana płaczu.


30 minut dreptania na 22/30 i jestem na szczycie - było strasznie ciężko, ale z roweru nie zsiadałem. Widoki z góry przecudne - szkoda tylko że w jednym kierunku. Widać stąd także Karkonosze i Śnieżkę, ale niestety krążyły tam dzisiaj chmury, więc musiałem zadowolić się bliższymi widokami.


Zjazd z Kraloveckiego z lekkim stresem, bez szaleńczego rozpędzania się do kosmicznych prędkości (przed cłkowitym puszczeniem hamulców powstrzymywał mnie brak ubezpieczenia :P )

Dalej sielankowymi pagórkami pojechałem w kierunku Trutnov


pagórkowate łaki były też niczego sobie - momentami było tak stromo że rower bez pedałowania rozpędzał się do prawie 60 km/h


Tutaj miały być foty z Martwego Jeziora, ale niestety nie udało mi się dotrzeć na sam brzeg. Z Trutnov pojechałem w kierunku Chvalec, gdzie zrobiłem sobie piknik na boisku piłkarskim, a następnie wspinaczka serpentynami i zjazd do Adrspach.


W Adrspach znajdują się niesamowite formy skalne. Na teren Skalnego Miasta nie wchodziłem, gdyż byłem tam 3 lata temu.






Po powrocie do Polski, pokręciłem się jeszcze po Parku Krajobrazowym Gór Wałbrzyskich


W końcu trochę więcej słońca więc szczyty nabrały pięknych kolorów jesieni


Na przytulanko komuś się zebrało :P


W Sokołowsku trafiłem na zdewastowane sanatorium dr Brehmera, wybudowane w 1862 roku. Aż serce się kraje jak się widzi ruinę takiego pięknego obiektu. Być może budynek wróci do swojego dawnego stanu, gdyż podobno ktoś podjął się odbudowy.


Kategoria Góry, Zagranica

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 2/4

  • DST 100.33km
  • Teren 25.00km
  • Czas 06:15
  • VAVG 16.05km/h
  • VMAX 56.20km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 6 października 2010 | dodano: 08.10.2010

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 2/4

Celem dzisiejszego wypadu są Góry Stołowe oraz Brumowskie Ściany


Słońca znowu mało, ale ważne że nie pada i widoczki są mimo wszystko urocze...


Jako pierwszy szczyt do wjechania miał być Ostas (700 m npm), ale niestety po wjechaniu na 650 m, dalej nie dało się kontynuować jazdy rowerem. Jednak nie czułem się zawiedziony, gdyż okolica obfitowała w piękne formy skalne








Z Ostas udałem się w kierunku Machov, gdzie wróciłem do Polski i wjechałem na teren Parku Narodowego Gór Stołowych. Tam czekał mnie kilkukilometrowy podjazd, którym dotarłem do Karłowa, gdzie znajduje się jedna z największych atrakcji Sudetów - Szczeliniec Wielki. Oprócz tego trafiłem tutaj w końcu na czynną restaurację, gdzie wciągnąłem konkretny kawał mięcha. Na Szczeliniec nie wjeżdżałem, gdyż na górę da się dostać tylko piechotą.


Później czekał mnie długi zjazd do Radkowa, gdzie wylądowałem nad pięknie położonym Zalewem Radkowskim




Następnie ruszyłem w kierunku Brumowskich Ścian, z których znacząco w górę wzbijał się szczyt Korona - do podnóża skał na szczycie trzeba było wjechać rowerem bo tam biegła trasa rowerowa i nie było to łatwe zadanie - umęczyłem się tak, że aż dopadł mnie kryzys. Niestety na sam szczyt rowerem raczej nie dało się wjechać.


Trasa przez Brumowskie Ściany biegła cały czas przez lasy ze skałami. Chciałem jeszcze tam zahaczyć o kilka ciekawych miejsc, ale niestety nie bardzo dało się w nie dojechać rowerem.


O 17 dotarłem na kwaterę z obolałym dupskiem i nogami, a tu jeszcze trzeba było zrobić pieszy 2 km wypad w dół do Biedronki na zakupy.


Kategoria Góry, Zagranica

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 1/4

  • DST 58.21km
  • Teren 15.00km
  • Czas 04:05
  • VAVG 14.26km/h
  • VMAX 56.00km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 października 2010 | dodano: 08.10.2010

Góry 2010 (Ziemia Brumowska i Wałbrzyska) - dzień 1/4

W końcu udało się w tym roku, po wielu nieudanych próbach wybrać z rowerem w góry - za cel padły okolice Wałbrzycha i Ziemie Brumowskie w Czechach.
Rower w pociąg i jazda do Wałbrzycha bez większych przygód. Później rowerem musiałem przejechać z Wałbrzycha Głównego na kwaterę w okolice Mieroszowa. Na miejscu byłem po 12, więc szybko sie rozpakowałem i ruszyłem w trasę



Zacząłem z grubej rury i na pierwszy ogień poszedł Ruprechticky Spicak (880 m npm) w Czechach wjeżdżany od Mezimesti.


Wjazd nie należał do łatwych - myślałem że to takie lajtowe górki będą, a tu nie dałem rady całości podjechać i dosyć sporo podprowadzać na piechotę musiałem bo nie szło ujechać. A zdyszany byłem jak diabli... chyba coś nie tak z kondycją...


Na szczycie znajduje się wieża widokowa z której roztacza się piękny widok


ładne widoki są o ile trafi się na odpowiednie warunki atmosferyczne. Chociaż ja i tak nie miałem powodów do narzekania bo po zejściu z wieży, naszły takie chmury że widać było tylko mleko


Do księgi zdobywców szczytu nie udało mi się wpisać, gdyż jak na złość wypisał się długopis, więc ruszyłem kawałek szlakiem pieszym w dół aby trafić na jakąś drogę prowadzącą do Głuszycy


Zjazd był momentami masakryczny - koleiny głębokie nawet na 2 metry... na nogach był problem się utrzymać, a co dopiero na kołach.


Kopalnia melafiru w Rybnicy Leśnej


i biała (jeszcze) dama z kopalni ;)


Jakiś tam sobie szczyt w chmurach


Kategoria Góry, Zagranica