Wyprawa "Alpy austriackie" - dzień 4/7
-
DST
81.51km
-
Teren
5.00km
-
Czas
05:05
-
VAVG
16.03km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Alpy austriackie - dzień 4/7
Poranek wita nas przepiękną słoneczną pogodą, a to jest w sumie najważniejszy dzień wyprawy, gdyż zajeżdżamy najbliżej w najwyższe partie austriackich Alp, więc widoki będą przecudne... i takie były...

W planach był wjazd na najwyższą przełęcz Austrii - Hochtor. Jednak dzisiaj nadal nie czuję się najlepiej kondycyjnie i niestety wraz z Łukaszem rezygnujemy z tej opcji wybierając relaks nad jeziorem Zell am See. Zdobycia Hochtoru podejmuje się jedynie Piotr. Przed marketem w Taxenbach rozdzielamy się więc i każdy jedzie swoje. Są to najdalsze okolice naszej wyprawy.
Widoki przy tej pogodzie są wprost powalające.


Jezioro Zell am See także robi niesamowite wrażnie przy takiej pogodzie

Rozkładam się na trawce, zażywam kąpieli w jeziorze oraz w promieniach słońca, zjadam specjały z plecaka i czuję jak kryzys mija i odzyskuję siły.
Niestety na Hochtor już za późno, okrążam więc z 2 razy jezioro i wraz z Łukaszem udajemy się do Fusch, gdzie na przystanku czekamy na zjazd twardziela Piotra, któremu udało się zdobyć Hochtor.
Wymieniamy się wrażeniami i ruszamy w drogę powrotną... z namiotami rozbijamy się w tym samym miejscu co wczoraj.
POLECAM ZOBACZYĆ FOTORELACJĘ PIOTRA Z TEGO DNIA
Trasa na mapie:
_
Kategoria Austria 2011, Zagranica
Wyprawa "Alpy austriackie" - dzień 3/7
-
DST
132.29km
-
Teren
8.00km
-
Czas
07:57
-
VAVG
16.64km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Alpy austriackie - dzień 3/7
Standardowo o 6 rano pobudka, zimno że ciężko się ze śpiwora wygramolić, w nocy znowu padało.
W Bad Ischl robimy zakupy w markecie i ruszamy w kierunku Hallstatter See. Jedziemy drogą rowerową dookoła jeziora. Jeden odcinek jest niesamowity, gdyż droga powieszona jest na stromych ścianach gór zaraz nad jeziorem. Jest i most wiszący.
Widoki też są cudowne - po przeciwnej stronie widać miasteczko Hallstatt do którego zmierzamy.

Docieramy w końcu do miasteczka Hallstatt, które jest przeurocze - kolorowe domki powciskane na stokach gór, wąskie uliczki robią niesamowite wrażenie.

Następnie odbijamy w lewo i czeka nas podjazd na przełęcz Pab Gshutt (969 m npm). Niby tylko 450 metrów przewyższenia, ale końcowy 2,5 km odcinek nieźle daje w kość. Później czeka nas długi zjazd, a każdy zakręt to nowe widoki.

Masyw Tennengebirge ze szczytem Bleikogel (2411 m npm)
Wieczorem znowu są problemy ze znalezieniem miejsca na nocleg i ogólnie dopada nas jakiś kryzys - czuję się strasznie zmęczony, ledwo kontaktuję i nie mamy wizji jak tu zorganizować jutrzejszy dzień żeby się wyrobić z czasem.
Nocleg w końcu udaje się znaleźć i wizja jutra też się zrodziła.
Trasa na mapie:
Kategoria Austria 2011, Zagranica
Wyprawa "Alpy austriackie" - dzień 2/7
-
DST
143.99km
-
Teren
5.00km
-
Czas
08:12
-
VAVG
17.56km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Alpy austriackie - dzień 2/7
W Czechach wita nas zimny poranek, w nocy padało. Zbieramy obozowisko i przed 8 ruszamy w trasę... musimy dzisiaj dojechać do Alp. Widoki na południu Czech całkiem przyjemne dla oka...
Po paru kilometrach podjazdu przekraczamy granicę i wjeżdżamy do Austrii
Jedziemy pięknymi, pagórkowatymi terenami i w Assasch przekraczamy Dunaj, wzdłuż którego biegnie kilkusetkilometrowa ścieżka rowerowa... spotkać tam można spore ilości rowerzystów. Przez kilka kilometrów nasza droga biegnie naddunajską trasą...
Jedziemy dalej... przed Roitham w końcu naszym oczom w końcu pokazują się na horyzoncie Alpy...
Kawałek dalej trafiamy na piękny zespół wodospadów na rzece Traun.
Bliżej, bliżej, coraz bliżej... aż po 110 km naszym oczom w końcu ukazuje się miasto Gmunden położone nad jeziorem Traunsee
Jak tu pięknie... miejsce o którym marzyłem od 2 lat w końcu mogę oglądać na żywo.
Zamek Ort położony na wyspie jeziora Traunsee
Oczywiście nie mogło zabraknąć kąpieli w jeziorze Traunsee. Woda dosyć zimna, ale po tylu kilomerach taka kąpiel to sama przyjemność, chociaż inni turyści jakoś dziwnie się na nas patrzyli...
Powoli robi się wieczór więc czas na szukanie noclegu... ruszamy więc piękną trasą wzdłuż jeziora... widoki miodzio...

Mijamy miejscowość Ebensee i nadal nie idzie znaleźć nic odpowiedniego na rozbicie obozowiska. Na szczęście po dosyć długich poszukiwaniach udaje nam się znaleźć kawałek płaskiej łąki w otoczeniu gór
Trasa na mapie
Kategoria Austria 2011, Zagranica
Wyprawa "Alpy austriackie" - dzień 1/7
-
DST
5.45km
-
Czas
00:28
-
VAVG
11.68km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Alpy austriackie - dzień 1/7
Po wielu godzinach przygotowań wsiadłem w pociąg i ruszyłem na podbój Austrii z wielkimi obawami. Na trzy dni przed wyjazdem zastanawialiśmy się nad odwołaniem wyjazdu ze względu na warunki pogodowe (wiadomości o kataklizmach w Czechach i Austrii), ale w końcu prognozy mówiły jedynie o przelotnych opadach więc gorzej już chyba nie będzie.
W Międzylesiu dosiada się w pociąg dwójka pozostałych towarzyszy wyprawy - Piotr "pr0zak" oraz Łukasz "Luuke". Przekraczamy granicę Polski i mkniemy dalej pociągami przez całe Czechy - trzeba przyznać że przez ten kraj całkiem wygodnie podróżuje się koleją. Po 6 szalonych, "parominutowych" przesiadkach na czeskie pociągi, docieramy przed godziną 22 do celu - Vyssi Brod klaster. Dalej polegamy tylko na swoich rowerach.
Stąd już tylko rzut beretem do Austrii, ale dzisiaj zostaniemy w Czechach. Wymęczeni całodzienną podróżą pociągami marzymy tylko o tym żeby położyć się spać. Wyjeżdżamy za miejscowość i w ciemnościach próbujemy znaleźć dogodne miejsce na rozbicie obozowiska. Znalazła się jakaś łączka, więc rozbijamy namioty i idziemy spać...
Kategoria Austria 2011, Zagranica
Test roweru przed wyprawą
-
DST
1.80km
-
Czas
00:08
-
VAVG
13.50km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krótka przejażdżka testowa rowerem z załadowanym bagażem, a jutro żegnaj Polsko...
Najbliższe dni miną na rowerowej szwędacce po austriackich Alpach ...
Za Miaty do lasu
-
DST
20.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:03
-
VAVG
19.05km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
-
DST
8.92km
-
Teren
1.00km
-
Czas
00:29
-
VAVG
18.46km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z pracy
-
DST
17.90km
-
Czas
00:43
-
VAVG
24.98km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy
-
DST
17.26km
-
Czas
00:42
-
VAVG
24.66km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Chodzież, Dolina Rzeki Noteć... z Adri
-
DST
71.16km
-
Teren
35.00km
-
Czas
05:10
-
VAVG
13.77km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
W końcu po 2 latach prób udało się zgadać na rower z Adri. Wybraliśmy się PKP do Chodzieży, aby poszwędać się po Dolinie Rzeki Noteć - najpierw doliną do Szamocina, a później na drugą stronę Noteci i przez wzniesienia powrót do Chodzieży.
Dolina płaska jak stół - pełna łąk, traw i szuwarów...
a w północnej części obfitująca w piękne wzniesienia terenu
Widok na Białośliwie
Raz na dole, raz do góry... na wzniesieniu w miejscowości Wolsko
Przecudny widok na Dolinę Noteci... więcej tych wiatraków nie mogli naustawiać?
Przejazd nad Notecią
Po powrocie do Chodzieży udaliśmy się na bulwary nad Jeziorem Chodzieskim... przeżyłam mały szok, gdyż od ostatniego pobytu nastąpiły niesamowite zmiany i bardzo wyładniało to miejse - powstał piękny kompleks wypoczynkowy.
Zabawy na ściance wspinaczkowej w Chodzieży
"Gwiazda" chodzieskich bulwarów ;)
O 18 w pociąg i powrót do domu. Tak swoją drogą to powrót do domu zdecydowanie szybciej byłby rowerem niż pociągiem, który do Poznania wlekł się niesamowicie.
Kategoria Inne ciekawe



