sebekfireman prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowy fotoblog Sebka

Zieleń

  • DST 13.83km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:05
  • VAVG 12.77km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 lutego 2011 | dodano: 26.02.2011

Do Zielenia przetestować nowy aparat Canon SX10. Zoom x20 fajna sprawa, ale aparat za duży, długo się wyciąga go z torby, trzeba pilnować dekielka żeby nie zgubić i w rękawiczkach trudny w obsłudze, także zostaję przy Canonie A710.



Miasto

  • DST 8.50km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:38
  • VAVG 13.42km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 lutego 2011 | dodano: 26.02.2011



Miasto

  • DST 4.86km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:18
  • VAVG 16.20km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 lutego 2011 | dodano: 26.02.2011



Miasto

  • DST 9.60km
  • Teren 5.00km
  • Czas 00:38
  • VAVG 15.16km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 lutego 2011 | dodano: 26.02.2011



Miasto

  • DST 5.66km
  • Teren 2.00km
  • Czas 00:22
  • VAVG 15.44km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 lutego 2011 | dodano: 26.02.2011

Pierwsza próba zaprzyjaźnienia się z polskim, zimnym klimatem. Nie ma to jak jazda na swoim rowerze.



Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) 11/13 - PODSUMOWANIE

  • DST 95.00km
  • Czas 03:50
  • VAVG 24.78km/h
  • Sprzęt niemoj
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 lutego 2011 | dodano: 25.02.2011

Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) - dzień 11/13

Dzisiaj we trójkę (Ja, Paweł i Daniel) ruszamy na rowerach szosowych w góry, w głąb wyspy, reszta grupy miała płynąć na wyspę Lobos. Rowery w sumie wymieniliśmy wczoraj (całkiem fajne szosówki KTM Strada 2000) i była to moja pierwsza w życiu przejażdżka na rowerze szosowym - pierwsze słowa po zakręceniu pedałami to "o cholera, ale to ma przyspieszenie" ;)


W planach mamy zdobycie pasma górskiego w głębi wyspy i przejechanie trasą z serpentynami przez Betancurię do Tuineje.


Jedzie się przyjemnie i szybko bo jedziemy z wiatrem. Zjeżdżając z tych górek co mam za plecami wiatr nami tak pomiatał, że rzucało nas na szosówkach po prawie całej drodze.


Zaczyna się to na co czekałem - podjazd na szczyt Montaña Tegú, gdzie znajduje się punkt widokowy Mirador Morro Velosa. Podjazd ma parę kilometrów, ale w sumie był dosyć łatwy i nie sprawił jakiegoś większego problemu.


Montaña Tegú (645 m npm) zdobyta. Na szczycie spotykamy kilka osób z naszej grupy, która przyjechała tu samochodem - okazało się że wypad na wyspę Lobos nie doszedł do skutku ze względu na zbyt silny wiatr.


Widoki ze szczytu całkiem ładne, chociaż przejrzystość powietrza dzisiaj nie najlepsza.


Ze względu na silny wiatr zrezygnowaliśmy z dalszej górskiej pętli przez Betancurię, więc czekał nas zjazd tym podjazdem co wjeżdżaliśmy - myślałem że osiągnę jakąś fajną prędkość, a tu rower jakoś nie bardzo chciał się rozpędzać przez wiatr. Postanowiliśmy wracać tą samą drogą... w tą stronę jechało się okropnie - wmordewind był straszny i przeszczęśliwy byłem jak dotarłem do bazy.


Trasa na mapie


Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) - dzień 11,5-13/13

Dalsza część dnia (i połowa następnego dnia) przeznaczona była na lenistwo i równanie opalenizny w pięknym, hotelowym ogrodzie.


Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy - wieczorem wzbiliśmy się w powietrze i zaczęła się dłuuuuuga, 28 godzinna droga powrotna do domu.


PODSUMOWANIE...
Wyjazd uważam za bardzo udany i polecam każdemu taką odskocznię w czasie zimy. Trafiliśmy w sumie na idealną pogodę, gdyż na dobrą sprawę mieliśmy przez całe 2 tygodnie słońce (dzień przed przylotem i dzień po naszym wylocie podobno się rozpadało) i temperatury w okolicach +25*C. Wieczory jedynie są tam chłodne (ok. 10-15*C) i przydaje się wtedy cieplejsze ubranie.
Jeżeli chodzi o koszty, to Wyspy Kanaryjskie są na szczęście dosyć tanie - produkty w marketach są nieznacznie droższe niż u nas, alkohole tańsze, paliwo tańsze. Koszt wycieczki w biurze Cyklotramp wynosił w zależności od terminu rezerwacji 2150-2550 zł i w tej cenie zawarte były przeloty samolotami (przesiadki w Madrycie), noclegi w 3-4 osobowych pokojach z łazienką i kuchnią, transfery z/na lotniska, przeprawa promem na Fuerteventurę, wypożyczenie rowerów oraz ubezpieczenie. Wyżywienie było we własnym zakresie i zaopatrywałem się w nie, w marketach, przygotowując wszystko w kuchni, która znajdowała się w każdym pokoju - na wyżywienie wydałem tam tylko 70 euro (ok. 280 zł) nie głodując. Z Polski zabrałem troszkę żywności, ale był to głównie dopychacze: zupki, kaszki, czekolady i kisiele.
Na koniec pozdrawiam całą rowerową ekipę z którą miałem przyjemność wypoczywać w miłej i sympatycznej atmosferze: szefa Macieja, pilotów Justynę i Wiktora oraz resztę: dwie Gośki, dwie Jolki, Helenę, Grażynę, Renatę, Mariolę, Martę, Ewę, Olę, Bartka, Pawła, dwóch Tomków, Janusza, Sławka, Wiktora, Jaśka i Daniela.

Na koniec, krótki klip video z pobytu


_


Kategoria Wyspy Kanaryjskie 2011, Zagranica

Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) 10/13

  • DST 53.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 18.71km/h
  • Sprzęt niemoj
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 lutego 2011 | dodano: 22.02.2011

Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) - dzień 10/13

Dzisiaj zdezerterowałem z grupy, która jechała gdzieś w głąb wyspy i postanowiłem pojechać jeszcze raz na klify w Cotillo, które ostatnio zbyt szybko przejechaliśmy, a strasznie mi się tam podobało.

"Kaktusolog" ;)


Do Cotillo miałem z wiatrem więc raz dwa zajechałem na miejsce - dzisiaj fale tu są konkretne, na skałach klifów tak się rozbijają że w powietrzu unosi się pełno kropelek wody


Pan wiewiór w paszczy ziemnego potwora


Trochę kombinowania tutaj było z samowyzwalaczem, ale coś tam wyszło, chociaż nie do końca to co chciałem. Więcej prób już nie robiłem bo za dużo chodzenia ;)






W jednym z miejsc można było zejść na sam dół klifów po schodach trzymających się na słowo honoru, ale warto było bo z dołu widoki też cudowne




O tak... grzej słonko, grzej bo już za parę dni będę marzł w Polsce...


W drodze powrotnej zatrzymałem się na plaży Cotillo na godzinne opalanie, ciągnęło mnie strasznie do wody bo fale były niesamowite, ale samemu wolałem nie ryzykować kąpieli w takich dużych falach.


Powrót przez płaskowyż wulkanów Malpais de Bayuyo


Widok z góry na pustynię wydmową El Jable


Fuerteventure słynie z kóz - zwana jest też "kozią wyspą", a ja potrzebowałem tyle dni żeby jakąś znaleźć, która zapozuje mi do zdjęcia.


Droga do piekła ;)


Trasa na mapie


Kategoria Wyspy Kanaryjskie 2011, Zagranica

Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) 9/13

  • DST 49.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:15
  • VAVG 15.08km/h
  • Sprzęt niemoj
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 lutego 2011 | dodano: 22.02.2011

Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) - dzień 9/13

Przejazd przez płaskowyż Malpais de Bayuyo


Na tle wulkanu "De la Arena"


Kolejny wulkan...


A to już atrakcja dnia... pustynia wydmowa w Parku Narodowym El Jable połączona z plażowaniem na plaży Alzada


Niby Park Narodowy, a można chodzić gdzie się chce...


Pustynia wydmowa ciągnie się na długości około 8 kilometrów i szerokości 3 km


Piasek nie jest niestety tak delikatny jak na prawdziwej pustyni






A to już jedna z plaż w Corralejo, gdzie piasek, a raczej kamienie wyglądają jak popcorn. Tak mi się te kamienie podobały że przywiozłem woreczek do domu :)


Na ścieżce rowerowej w Corralejo


Na Fuerteventurze w miastach jest bardziej zielono i kolorowo niż na Lanzarote. Spotyka się tu dużo więcej kaktusów, palm i kwiatów, a niektóre krzewy kwitną tak...


Trasa na mapie


Kategoria Wyspy Kanaryjskie 2011, Zagranica

Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) 8/13

  • DST 61.00km
  • Teren 45.00km
  • Czas 04:10
  • VAVG 14.64km/h
  • Sprzęt niemoj
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 lutego 2011 | dodano: 21.02.2011

Wczorajszy dzień był nierowerowy. Zmieniliśmy swoją bazę wypadową - opuściliśmy wyspę Lanzarote i przepłynęliśmy na Fuerteventurę, gdzie naszą bazą wypadową jest miejscowość Corralejo.


Wyspy Kanaryjskie (Fuerteventura) - dzień 8/13
Z samego rana udajemy się do wypożyczalni rowerów gdzie wypożyczamy rowery marki Scott z całkiem niezłym osprzętem - niestety amortyzatory są tak zajeżdżone że nic nie działają, a na tutejsze drogi szutrowe pracujący amortyzator to podstawa, gdyż sporo jest tarki na której myślałem że doznam wstrząsu mózgu.
Nasza cała ekipa


Najpierw jedziemy dosyć nudnym krajobrazem, ale później pojawiają się trochę ciekawsze widoki


Dojeżdżamy do latarni morskiej, a później udajemy się na piękną plażę, gdzie biały piasek cudnie kontrastuje się z błękitem oceanu. Czas na plażowanie...


Po plażowaniu udajemy się do Cotillo, gdzie zaczyna się niesamowite wybrzeże klifowe...




Ścieżka biegnie na samym skraju klifu przez dobre kilka kilometrów... widoki niesamowite...


W pewnym miejscu spotykamy sympatycznych mieszkańców tej wyspy - wiewiórki ziemne, które czekają aż wyciągniemy smakołyki z plecaka. Wiewiórki te są największymi dzikimi zwierzętami na wyspie.


Spoglądając w drugim kierunku od klifów widok też jest ciekawy - surowa równina, a w oddali góry...


W drodze powrotnej jedziemy przez pasmo wulkanów - trochę podjeżdżania/wprowadzania po ścieżce z kamieni na sztywniaku znakomicie robi na nadgarstki


Zdobywamy wulkan Caldera Honda, gdzie naszą uwagę znowu przykuwają sympatyczne wiewiórki ziemne. Sesja zdjęciowa na całego... (fot. Daniel)


Widok z wulkanu w kierunku Lanzarote.


Później jest już głównie z górki, przez fajne tereny wulkaniczne (więcej zdjęć z tej okolicy będzie w następnych dniach). Ciekawostką jest przejazd przez polankę piaskową, gdzie odbywają się jakieś magiczne obrzędy - ludzie kładą się na ziemi, odstawiają jakieś modły i okładają się skałami.

Trasa na mapie


Kategoria Wyspy Kanaryjskie 2011, Zagranica

Wyspy Kanaryjskie (Lanzarote) 6/13

  • DST 74.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:50
  • VAVG 19.30km/h
  • Sprzęt niemoj
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 lutego 2011 | dodano: 19.02.2011

Wyspy Kanaryjskie (Lanzarote) - dzień 6/13

Celem dzisiejszego wypadu jest Park Narodowy Timanfaya utworzony w 1974 r. i obejmujący obszar, w którym w latach 1730-36 miały miejsce jedne z ważniejszych i największych w historii wulkanologii erupcje wulkaniczne. Pomimo tego, że od ostatnich erupcji, które miały miejsce w 1824 roku, upłynęło już wiele lat, na terenie parku nadal istnieją miejsca, gdzie wciąż rejestrowana jest podwyższona aktywność geotermiczna.

Na początek trzeba jednak przejechać tą górkę. Jedna grupa jedzie dookoła asfaltami po w miarę płaskim terenie, a druga grupa przez górę.


Parę kilometrów jazdy na młynku i jesteśmy na szczycie... było ciężko. Po drugiej stronie jakże odmienny krajobraz


Zjazd po wulkanicznym piasku... Uga, Yaiza i wjeżdżamy do Parku Narodowego Timanfaya


Droga przez park...


Montañas del Fuego czyli Góry Ognia


Główną część parku można zwiedzać albo autobusem, albo na wielbłądach (fot. Ola)


Zjeżdżamy z asfaltu i dalej wśród zastygłej lawy jedziemy pod wulkan Caldera Blanca - nieźle tutaj nas wytrzęsło...


Rowery zostawiamy u podnóża wulkanu i dalej na piechotę wspinamy się na wulkan


Na górze wulkanu roztacza się piękny widok na wielki krater. (fot. Ola)


Dalej kręcimy się szutrami parku Timanfaya gubiąc kilka razy drogę i okrążając wulkany


ale dzięki temu trafiamy na bardzo fajny singletrack, gdzie ma biec trasa jakiś zawodów w kolarstwie


O godzinie 17 zdajemy rowery, wskakujemy do oceanu popływać i miło spędzamy ostatni wieczór na Lanzarote - jutro zmieniamy wyspę.
Taki ładny basen mieliśmy, a nie skorzystałem z niego ani razu.


Trasa na mapie


Kategoria Wyspy Kanaryjskie 2011, Zagranica