Dookoła miasta
-
DST
23.50km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:08
-
VAVG
20.74km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjeżdżałem w słońcu. Trasa na Ostrowite, Trzemżal, Mijanowo.
W Popielewie nadeszły ciemne chmury, wiatr się wzmógł i do domu przyszło mi wracać walcząc z okropnym wmordewindem - powyżej 14 km/h miałem problem się rozpędzić.
Dookoła miasta
-
DST
18.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
00:59
-
VAVG
18.31km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
-
DST
4.60km
-
Czas
00:18
-
VAVG
15.33km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po mieście jako dostawczak ;) Ledwo wyjechałem i zaczęło padać.
Mroczne doliny Wału Wydartowskiego
-
DST
19.40km
-
Teren
14.00km
-
Czas
01:23
-
VAVG
14.02km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
W południe ruszyłem na rundę po okolicach miasta. -7*C i cały czas mocno wieje, ale na szczęście jest trochę słońca.
Najpierw jadę przez Cytrynowo do Kocinia, gdzie postanawiam obadać pewną drogę - doprowadza mnie ona do toru dla samochodów terenowych i dalej niestety kończy się w polu. Po polu nie idzie jechać, więc pozostaje powrót.
Z Kocina jadę w okolice Jeziora Młynek
Tam po drugiej stronie asfaltu postanawiam obadać pewną drogę polną, która tylko w zimie jest przejezdna. Kiedyś już nią jechałem ale na jednym ze skrzyżowań pojechałem podjazdem w prawo. Teraz postanowiłem jechać prosto. Zaczęło robić się coraz bardziej mroczno - z jednej strony bardzo ciemny las z drugiej szuwary, więc dreszczyk emocji trochę był tym bardziej że krążą historie że ostatnio w rejonie Wału Wydartowskiego widziany był wielki drapieżny kot - czarna puma. Dzięki tej trasie odkryłem nowy zbiornik wodny.
Trasa wyprowadziła mnie w okolice Duszna i dalej już normalną drogą wróciłem do domu.
Miasto
-
DST
6.20km
-
Teren
2.00km
-
Czas
00:26
-
VAVG
14.31km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Lasy Krzyżówka
-
DST
30.80km
-
Teren
7.00km
-
Czas
01:38
-
VAVG
18.86km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przed południem nad moją okolicą przeszła dosyć intensywna śnieżyca, która wydawało się że popsuła całkowicie plany rowerowe na dzisiaj, ale po śnieżycy pojawiło się piękne słońce, które aż ciągnęło na rower. Jednak jak zobaczyłem jaka okropna chlapa robi się na drogach to dałem sobie spokój z jazdą. Dopiero późnym popołudniem udało się Anetce wyciągnąć mnie na rower. Śnieg na drogach stopniał więc można pojeździć.
Na drogach mokro, a w lesie na asfaltach lodowisko, które występowało tylko do polany na Krzyżówce. Dalej już warunki, jakby w ogóle śnieg nie padał.
W Piaskach spotykam Anetkę i pierwszy raz w tym roku ruszamy na wspólną przejażdżkę rowerową. Pora późna więc zostaje szybka rundka przez Ćwierdzin z przystankiem na ciasto.

Zachód słońca w Trzuskołoniu
Miasto... rozpoczęcie sezonu 2015
-
DST
7.50km
-
Teren
1.00km
-
Czas
00:25
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sezon 2015 rozpoczął się od jazdy dostawczej, w wietrznych warunkach - w jedną stronę dostawa świeżego chleba, a z powrotem z świeżymi wiejskimi jajami, które dowiozłem cało do domu :P
PODSUMOWANIE SEZONU 2014
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ilość przejechanych kilometrów : 11214,07 km
Czas jazdy : 585 godzin i 56 minut (tj 24 dni 9 godzin i 56 minut)
Ilość dni na rowerze : 267 dni wyjazdowych
Ilość wyjazdów : 355 razy
Średni dystans na dzień rowerowy : 42,00 km
Średni dystans na dzień : 30,72 km
Średni dystans wyjazdu : 31,59 km
Średnia prędkość w sezonie : 19,14 km/h
Średnio dziennie na rowerze : 1 godzina 36 minut
Najdłuższa wycieczka sezonu : 301,80 km (nad Morze Bałtyckie)
Ilość wyjazdów powyżej 100 km : 16 razy
Ilość wyjazdów powyżej 150 km : 5 razy
Ilość wyjazdów powyżej 200 km : 2 razy
Ilość wypadków : 1 upadek
Sezon 2014 okazał się być bardzo udanym okresem. W końcu udało się przekroczyć roczny pułap
10000 km i dzięki temu udało się ustanowić nowy rekord kilometrów rocznych. Do pozytywnych
aspektów sezonu mogę również zaliczyć brak poważniejszych wypadków na rowerze (trafił się
tylko jeden niegroźny upadek w głębokim piasku) i ustanowienie nowego rekordu kilometrów
miesięcznych (sierpień 2014). Po wielu, wielu latach udało się w końcu wystartować w zawodach
i zająć miejsce na najniższym stopniu pudła. Niestety negatywną stroną sezonu były awarie,
które męczyły rower jak nigdy. Na szczęście żadna z nich nie unieruchomiła mnie na dłużej na
trasie. Walczyć musiałem z pękniętą ramą, dziwnymi odgłosami z tylnego koła, pękającymi
końcówkami pancerzy (x2), pękającą spinką (x2) oraz przebiciem dętki z przodu (x5).
Ciekawsze wyjazdy w tym sezonie:
- Toruń i kamieniołomy w Piechcinie z Anetką (kwiecień 2014)
- kilkudniowe rowerowanie po Warszawie i okolicach (maj 2014)
- kilkudniowe rowerowanie po Sudetach Zachodniach z Marcinem (czerwiec 2014)
- Wągrowiec i okolice z Anetką (lipiec 2014)
- kamieniołomy w Piechcinie z ekipą Bikestata (sierpień 2014)
- Nad Morze Bałtyckie w 1 dzień z Anetką (sierpień 2014)
- kilkudniowe rowerowanie po Trójstyku granic Polski, Czech i Niemiec (sierpień 2014)
- Inowrocław i Janikowo z Anetką (październik 2014)
Fotopodsumowanie:

I jeszcze parę liczb :)

Miasto
-
DST
10.20km
-
Teren
4.00km
-
Czas
00:35
-
VAVG
17.49km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Runda po obrzeżach miasta w szadzi.
Chabazie w zimie nie rosną więc przejezdny jest przyjemny odcinek na skarpie nad Jeziorem Popielewskim, który latem pełen jest pułapek i przejazd najczęściej kończy się glebą z upadkiem w dół w trzciny.
A co tu się wyprawia?
Ognisko na zakończenie sezonu 2014
-
DST
37.20km
-
Teren
25.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
18.76km/h
-
Sprzęt Leader Fox Evolution
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na pomysł ogniska na zbliżający się koniec roku wpadła Anetka.
Wyjechałem z domu koło 11, na termometrze -9*C i zastanawiałem się czy to dobry pomysł bo po 1 km jazdy pod mroźny wiatr okropnie zmarzłem. W międzyczasie zadzwonił Pan Jurek, który zgłosił chęć posiedzieć przy ognisku. Punkt zbiórki - Wierzbiczany.
Do Wierzbiczan z uwagi na bardzo zimny wmordewind postanowiłem dojechać kryjąc się jak najwięcej po lasasch - tym sposobem pojechałem fajną trasą przez Osiedle Spokojne na Kalinie.
Spotkaliśmy się nad Jeziorem Byczek koło starej pompowni.
Tam na cyplu zaczęliśmy przygotowywać ognisko, które okazało się bardzo trudne do rozpalenia. Po godzinnej walce zanosiło się że z ogniska nic nie będzie bo drewno nie chce się rozpalić, na szczęście posiłkując się zebraną trzciną, płomień jakoś udało nam się podtrzymać aby upiec przepyszne kiełbaski, trochę się ogrzać i powspominać przygody rowerowe, popijając ciepłą herbatę z termosu.
Po konsumpcji ruszyliśmy w kierunku Szczytnik Duchownych gdzie pożegnaliśmy się z Panem Jurkiem. Odprowadziłem Anetkę do Kędzierzyna i dalej już na Trzemeszno ruszyłem samotnie, naddając celowo trochę drogi w lasach i tym sposobem zajechałem do domu wraz z zachodzącym słońcem.



