Na Gołąbki popływać
-
DST
30.92km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:22
-
VAVG
22.62km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na Gołąbki popływać w jeziorze.
Przez lasy do uśpionego
-
DST
42.07km
-
Teren
12.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
21.21km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przez lasy do uśpionego Skorzęcina. Jadąc przez las trafiłem na starszyznę, której zebrało się na amory i figlowali sobie na masce samochodu. Na mój widok nastąpiła krótka zwiecha i po chwili jechali dalej z koksem ;)
Za wjazd na teren ośrodka nadal pobierali haracz (w tym okresie i o takiej późnej porze to już lekka przesada), a ja nie miałem zamiaru płacić więc rozpędziłem się do ponad 30 km/h i śmignąłem koło poboru opłat że nawet nie zdążyli nic powiedzieć.
A tak poza tym to przez pół dnia siedziałem dziś nad mapami i tworzyłem tracki do GPSa, gdyż zapewne w ciągu najbliższych dni wybiorę się z rowerem do Szklarskiej Poręby. W sumie miałem jechać jutro, ale się chyba nie wyrobię.
I pomyśleć że kilka dni temu pełno tu było ludzi.

Do Mogilna zakupić
-
DST
41.73km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:31
-
VAVG
16.58km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Mogilna zakupić klej wulkanizacyjny. Powrót przez punkt widokowy w Dusznie.
Ogólnie to dzisiać kompletny brak mocy.
A te cały czas mają wakacje ;)
Tour de Sielawa
-
DST
101.75km
-
Teren
25.00km
-
Czas
04:22
-
VAVG
23.30km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tour de Sielawa
Powrót z pracy do domu, a później wraz z Mogilniakiem i Maciejem do Ostrowa pod wiatrak na pyszny obiad - sielawę z kulkami ziemniaczanymi i zestawem surówek. Ale wypasiona porcja była. Później nad Jezioro Powidzkie do Anastazewa i powrót do domu. W domu stwierdziłem że nie ma sensu siedzieć w taką ładną pogodę więc ubrałem kąpielówki i pojechałem nad jezioro Młynek się wykąpać. Słońce tak przyjemnie grzało że aż mi się przysnęło na trawie ;P
Aaa - i stwierdziłem występowanie niezwykle rzadkiego zjawiska - nie ma wiatru.
-
DST
19.20km
-
Teren
3.00km
-
Czas
00:52
-
VAVG
22.15km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jakoś tak nie przyjemnie
-
DST
4.61km
-
Czas
00:14
-
VAVG
19.76km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jakoś tak nie przyjemnie na dworze. Brrrr....
http://pl.youtube.com/watch?v=Ti5xoCqWqyI
-
DST
10.54km
-
Teren
7.00km
-
Czas
00:32
-
VAVG
19.76km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ale dziś noga pięknie podawała - aż byłem w szoku. Aż zrywałem asfalt przy przyspieszaniu ;) Rundka dookoła Trzemeszna.
A tu jeszcze fotka z przedwczoraj. Agenciara wykrakała i trafiłem do Piekła.
Tanie noclegi "u Diabła".
Komu się nudzi może sobie obejrzeć prawie 8 minutowy klip video z przedwczorajszej wycieczki bo właśnie zmontowałem wszystko w całość.
http://pl.youtube.com/watch?v=Ti5xoCqWqyI
NAD MORZE BAŁTYCKIE W 1 DZIEŃ – dzień 2/2 (Kąty Rybackie - Tczew)
-
DST
62.91km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:32
-
VAVG
17.80km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
NAD MORZE BAŁTYCKIE W 1 DZIEŃ – dzień 2
Więcej zdjęć, dokładniejsza relacja oraz klip video na stronie – www.rowersebek.prv.pl
Noc pod gołym niebem na plaży upłynęła całkiem dobrze jak na pierwszy raz. Zębami nie dzwoniłem – w sumie było nawet mi zbyt ciepło (czyżby ten śpiwór za 20 zł z Biedronki aż tak grzał?). Oczywiście spałem niespokojnie bo co chwila mi się wydawało (jakieś szelesty w krzakach) że ktoś mi się zakrada do mojego „apartamentu”, poza tym szum morza był momentami tak głośny że mnie budził. Nie wiem czy udało mi się solidnie przysnąć przez całą noc, ale o 4 się obudziłem na dobre i czułem się w pełni wyspany.
Całą noc niebo było zachmurzone, ale nad ranem chmury się rozeszły i mogłem podziwiać gwieździste niebo z księżycem + jako gratis jeden piękny, spadający meteoryt.
Poranna gimnastyka o 4:30 rano ;)
Mój apartament …
i jego ochroniarze.
Wschód słońca – nie sądziłem że ten piękny spektakl odbędzie się nad morzem.
Denerwująca ale urocza wilgoć.
Może dadzą mi jakąś rolę w „Słonecznym patrolu”? ;) 
Oczywiście porannej kąpieli w Bałtyku nie mogło zabraknąć – woda bardzo przyjemna.
Pakowanie i suszenie zawilgoconych rzeczy
O 8 niebo się całkowicie zachmurzyło, więc ruszyłem dalej w drogę.
Miałem jechać do Elbląga i zanosiło się na lajtowe ok. 25 km, GPS pięknie prowadzi, aż tu za Groszkowem niespodzianka, która nieźle mnie wkurzyła. Tak wg serwisu mapowego www.docelu.pl wygląda droga główna i most nad rzeką Szkarpawą.
Musiałem pierwszy raz podczas tego wyjazdu skorzystać z mapy i okazało się że aby przejechać na drugą stronę rzeki będę musiał zrobić trochę kilometrów i jakby tego było mało okazało się że aby dojechać do Elbląga będę musiał jechać aż do Nowego Dworu Gdańskiego co strasznie wydłużyło trasę. Będąc w Nowym Dworze Gdańskim porównałem na GPSie odległości do miast i zdecydowałem zmienić plan na trochę dalszy ale bezpieczniejszy (zdążyć na pociąg) – czyli zamiast na Elbląg pojechałem na Tczew. Oj co ja się namęczyłem na tej nudnej, płaskiej, z samymi polami i wściekłym wmordewindem trasie. Ale jakoś dotarłem do Listwa Malborskiego i tam czekała na mnie odpowiedź na bardzo ważne pytanie „Zabytkowym mostem można przejechać rowerem, czy będzie trzeba robić dodatkowe kilometry i jechać na inny most co mi się bardzo nie uśmiechało” (2 dni wcześniej flash totalnie mnie zaskoczył, gdyż zadałem pytanie na temat przejezdności mostu, a on wskoczył na rower i zrobił ponad 100 km po to aby dać bieżącą odpowiedź (hehe – a najlepsze w tym jest to że z opisu wycieczki nie potrafiłem odczytać czy można tam przejechać czy też nie) ).
Można przejechać czy nie można? 
Podejmuję ryzyko i jadę…
i jadę …
i dojechałem na drugą stronę (do Tczewa). W 2 miejscach były roboty prowadzone, ale rowerem i pieszo można było bezproblemowo przejść.
Dalej na dworzec PKP, rower w pociąg (13:05) i wróciłem do domu (ok. 18:00).
Klip video -
Więcej zdjęć, dokładniejsza relacja oraz klip video na stronie – www.rowersebek.prv.pl
Kategoria Inne ciekawe
NAD MORZE BAŁTYCKIE W 1 DZIEŃ (Trzemeszno - Kąty Rybackie)
-
DST
300.49km
-
Teren
10.00km
-
Czas
12:29
-
VAVG
24.07km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
NAD MORZE BAŁTYCKIE W 1 DZIEŃ
Więcej zdjęć, dokładniejsza relacja oraz klip video na stronie – www.rowersebek.prv.pl
Pobudka o 3, śniadanko i z obładowanymi sakwami o 3:40 ruszyłem nad Morze Bałtyckie - zrealizować mój plan, ustanowić swój nowy rekord no i poznać osobiście Bikestatowiczów - agenciare i kitaxc. Na dworze noc w pełni, ale jechało się przecudnie - żadnego samochodu, żadnego człowieka i wielka cisza.
Choinka – cementownia w Piechcinie.
W Brzozie wykonałem telefon do Agenciary (oj jaki ja muszę być niedobry żeby o 6:30 ludzi z łóżek wyciągać ;) ) że może już zacząć się szykować bo za około godzinę będę w miejscu umówionego dzień wcześniej spotkania. W międzyczasie okazało się że pojawi się także kolejny Bikestatowicz - kitaxc. Na drodze wlotowej do Bydgoszczy przechwycił mnie kitaxc i klucząc przez Bydgoszcz po kilku kilometrach trafiliśmy na agenciare i w trójkę ruszyliśmy moją trasą. kitaxc odłączył się po kilkudziesięciu kilometrach (w Wółkach), gdyż niestety za kilka godzin musiał iść do pracy, a agenciara mnie zaskoczyła i eskortowała mnie aż do Grudziądza. Odcinek do Grudziądza jechało się rewelacyjnie w tak doborowym towarzystwie i kilometry leciały jak szalone.
Świecie – zamek
„Przejedziem Wisłę, przejedziem coś tam, będziem Bikestats’owiczami …”
Grudziądz – widok na Stare Miasto z mostu nad Wisłą.
W Grudziądzu (na liczniku ok. 165 km) dłuższa (kilkudziesięciominutowa) przerwa, połączona z opalaniem i wysłuchaniem opowieści przypadkowego przechodnia pt.”Co ciekawego ciekawego w Grudziądzu” i niestety trzeba było się rozstać. Agenciara ruszyła na zwiedzanie Grudziądza, a ja pognałem dalej w kierunku Morza Bałtyckiego.
Kilkanaście kilometrów za Grudziądzem zaczęły się dla mnie męki psychiczne – teren zrobił się obrzydliwie nudny – płasko jak na stole, zero lasów, same pola i jazda u podnóża wałów przeciwpowodziowych które ciągnęły się kilometrami. Powodowało to że mimo dosyć szybkiego tempa każdy kilometr trwał wieczności i momentami miałem już wszystkiego dość jak spoglądałem na GPSa i widziałem jak powoli ubywają kilometry do celu. I żeby nie było zbyt różowo to im bliżej byłem morza tym wiatr stawał się coraz bardziej paskudnym wmordewindem.
Tankowanie
Zamek w Kwidzyniu
Korzeniewo – Wisła (w końcu mogłem przyjrzeć się tej rzece z bliska bo tak to mimo że jechałem wzdłuż niej ponad 100 km to ciągle się ukrywała i raptem dała się zauważyć gdzieś w oddali tylko kilka razy)
Biała Góra - śluza
Powoli już czuć morze – w końcu jakieś nadmorskie miejscowości na tabliczkach kierunkowych.
Kąty Rybackie (godz 18) – tutaj miałem dojechać, ale najpierw trzeba znaleźć morze, lecz zanim to nastąpi …
wielka uciecha dla żołądka.
Po uczcie można już było jechać na plażę nad morzem. Ohhh – jak tu wspaniale.
Zachodu słońca oczywiście nie mogło zabraknąć.
Oczywiście to nie koniec atrakcji na dzisiaj – kolejną atrakcją wyjazdu miał być mój pierwszy w życiu nocleg na dziko pod chmurką. Ruszyłem więc plażą w bardziej odludny rejon i znalazłem przytulną miejscówkę na plaży.
Mój apartament … 
z widokiem na morze (w oddali po lewej stronie widać niebo podświetlone przez Trójmiasto), a to światło na plaży to "terenówka"
Jak minęła noc opiszę w następnym dniu.
Klip video -
Więcej zdjęć, dokładniejsza relacja oraz klip video na stronie – www.rowersebek.prv.pl
Kategoria Inne ciekawe
Przygotowywania do jutrzejszej wycieczki
-
DST
8.16km
-
Teren
1.00km
-
Czas
00:28
-
VAVG
17.49km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przygotowywania do jutrzejszej wycieczki "Nad morze w 1 dzień".
Plan jest taki:
Wyjazd o 4 rano, dystans do przejechania ok. 300 km, trasa biegnie w przeważającej części wzdłuż Wisły przez Bydgoszcz, Świecie, Grudziądz, okolice Kwidzyna, Nowy Dwór Gdański i do Kątów Rybackich. Tam nocleg na plaży pod gwieździstym niebem i na następny dzień wypad do Elbląga, następnie Malbork, Tczew i o 13 wskakuje w pociąg i wracam do domu.
Lista zapisów jest cały czas otwarta i niestety pusta więc kto chętny może się dołączyć.
A to zakupy dostarczone dziś przez listonosza:
9 łańcuchów Connexa 804 / 808 i 45 spinek w super okazyjnej cenie (zapas na 10 lat ;) )
i buty pod SPD Shimano MT-31 (Kruki niestety już prawie padły) - rozmiarówka Shimano jest mocno zawyżona - jeżeli u mnie normalnie kupuję buty 43 to w Shimano jest to rozmiar 45.



