Miasto
-
DST
10.60km
-
Teren
7.00km
-
Czas
00:39
-
VAVG
16.31km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z pracy przez Sokolniki, Kłecko, Mieleszyn / Niechanowo... z Anetką
-
DST
129.88km
-
Teren
12.00km
-
Czas
06:58
-
VAVG
18.64km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano po pracy postanowiłem wrócić do domu okrężną drogą przez mało znane tereny północnej części powiatu gnieźnieńskiego - Sokolniki, Kłecko, Mieleszyn, Mielno.
Pierwszą napotkaną atrakcją jest jeden z największych głazów narzutowych w Wielkopolsce - "Tarcza Olbrzyma" o obwodzie 16,5 m, który znajduje się w Sokolnikach.
Jakieś nadzwyczajne moce ma ten kamień bo nabyłem zdolność lewitacji ;)
W drodze powrotnej od głazu podjechałem w Sokolnikach przyjżeć się dokładniej zabytkowemu kościołowi drewnianemu p.w.Św. Stanisława Biskupa. Niestety oględziny tylko z zewnątrz bo kościół zamknięty. Jak ja lubię zapach tych drewnianych kościołów.
Kolejny olbrzym z tarczą z Sokolnik ;)
W Kłecku pojechałem nad jezioro na most kolejowy nad Jeziorem Gorzuchowskim. Ogólnie to doznałem zaskoczenia, gdyż okazało się że taka mieścinka ma zrobiony bulwar nad jeziorem, a u mnie mimo kilku jezior w mieście nic nie potrafią zrobić w tym kierunku :(
Widok z mostu na Jezioro Gorzuchowskie
W Świniarach kolejne zaskoczenie... zamiast świń, tysiące gęsi ;)
Podjechałem zobaczyć co słychać na campingu Borzątew - ogólnie senna atmosfera, ale na plaży dzielnie czuwa ratownik Kaziu (wyczytane z tablicy) :P
W Mieleszynie przeżyłem mały szok jak zobaczyłem znany dyskotekowy klub Paka. Zawsze sobie wyobrażałem że to taki odpicowany lokal i z zewnątrz ciekawie się prezentuje, a tu się okazało że to taka "stodoła" z odpadającą farbą ze ścian.
Nad jeziorem Głęboczek robię przerwę na kąpiel w jeziorze.
Dalsza trasa biegnie przez wiele kilometrów po lasach w których zawsze błądziłem. Wiele dróżek, wiele skrętów, ale tym razem bez błądzenia bo prowadzi GPS.
Pies leśniczego, który dostał focha, ponieważ nie byłem przerażony jego "groźnym" wyglądem i zamiast uciekać rowerem jak mnie gonił, ja raczyłem się zatrzymać i go pogłaskać. Po paru chwilach stwierdził że foch na słońcu to nie jest dobry pomysł i powędrował do cienia na swoje legowisko.
Uroczy stawek natrafiony gdzieś w lesie
Po wyjeździe z lasu musiałem się zmagać z masakrycznym wmordewindem i upałem, ale jakoś dotarłem do domu ok. godz. 14.
Wieczorem wyjazd w kierunku Niechanowa i spotkanie z Anetką z którą pokrążyłem po lasach i polach do nastania ciemności w towarzystwie latających co chwilę nad głowami samolotów Casa oraz Hercules.
Oprócz lampek drogę oświetlał dziś piękny księżyc.
Miasto / Gniezno
-
DST
25.98km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:11
-
VAVG
21.95km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do południa rundka po mieście.
Po południu do Gniezna. Po drodze na Wierzbiczanach spotkałem Szymona z Corratec Team, który potowarzyszył mi do samego Gniezna.
Lubiń / Gołąbki
-
DST
40.70km
-
Teren
11.00km
-
Czas
01:58
-
VAVG
20.69km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na Wał Wydartowski o wschodzie słońca
-
DST
19.35km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:05
-
VAVG
17.86km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pobudka o 3:45 i przed godziną 4 wyjechałem pocieszyć się rankiem, który dzisiaj był bardzo ciepły.
Ruszyłem na Wał Wydartowski na wschód słońca.
Wszystko jeszcze śpi
Dojeżdżam do Duszna, a tu mgliste widoki, a na wschodzie siedzą jakieś chmury, więc wschodzącego słońca nie będzie widać :/
Na szczęście nie było tak źle - w prawdzie samego wychodzenia słońca zza horyzontu nie było widać, ale po chwili się pojawiło na niebie


Czy ja zawsze jak wracam ze wschodu słońca to muszę spotkać te żabki na drodze? :P
Zajechałem jeszcze nad Jezioro Młynek bo zawsze rano jest tu fajny klimat

I jeszcze postój na wzniesieniu z widokiem na Jezioro Malicz... tu będzie fajnie widać wschód słońca. Następnym razem tu przyjadę :)
Popielewo / Dookoła miasta N
-
DST
26.86km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:20
-
VAVG
20.14km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po południu na plażę polenić się.
Nocą trasa dookoła miasta... piękna noc, szkoda że takie ciepłe noce tak rzadko się trafiają
Miasto
-
DST
6.68km
-
Teren
0.50km
-
Czas
00:23
-
VAVG
17.43km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
"Nad morze w 1 dzień" - Trzemeszno - Gdańsk... z Jerzyp1956, Marcingt + częściowo Flash
-
DST
302.90km
-
Teren
20.00km
-
Czas
13:47
-
VAVG
21.98km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po dwóch latach przerwy w końcu udało się znaleźć chęci i trafić z pogodą na czwartą z kolei wycieczkę "Nad morze w 1 dzień". Tym razem padło na Gdańsk w towarzystwie Jerzy1956 oraz nowo poznanego Bikestatowicza Marcingt, dla których była to pierwsza tak długa trasa.
Wyjechałem z Trzemeszna o godzinie 17 i już po 30 minutach byłem na miejscu spotkania, które wyznaczyliśmy przed Gołąbkami. Przed 18 pojawili się koledzy z Gniezna. Wspólna fota... póki jesteśmy jeszcze piękni, wyspani i żywi i o 17:56 ruszyliśmy we trójkę... na Gdańsk. Czeka nas cała noc jazdy.

Jedzie się rewelacyjnie. Ciepło, wiatr boczny, ale nie przeszkadza a wręcz chyba nawet pomaga bo średnia utrzymuje się na poziomie 25 km/h
Niestety żadnych grzecznych... i nawet tych niegrzecznych panien nie spotkaliśmy ;)

Bardzo przyjemna ścieżka przez z las Tura do Gorzenia.
Pierwszy postój robimy o zachodzie słońca w Gorzeniu nad Kanałem Bydgoskim. Niestety zachodzące słońce zasłaniane jest przez drzewa.
Ogólnie Kanał Bydgoski bardzo mi się spodobał i traktuję go jako najciekawszy obiekt na trasie... hmm może kiedyś pontonem go spłynę.

Słońce zaszło za horyzont i z każdą minutą robiło się coraz ciemniej... pustki na drogach... jedyna oznaka życia to akcja żniwa i kombajniści pracujący na polach. Jedzie się rewelacyjnie.
W Tucholi jesteśmy koło północy i robimy postój na rynku, gdzie wrony na drzewie robią straszny harmider i mają chyba rozwolnienie bo co chwilę słychać jak coś się rozbryzguje na chodniku. Przy okazji trzeba się cieplej ubrać bo robi się zimno.
Przejazd przez Bory Tucholskie bez żadnych atrakcji - ciemno, cicho i od domu daleko ;) Na 50 km odcinku drogi wojewódzkiej minęło nas raptem tylko kilka samochodów.
Przed godziną 2 docieramy do Czerska, gdzie mamy nadzieję na znalezienie jakieś stacji benzynowej lub knajpy w której można kupić wodę i coś ciepłego zjeść lub wypić, bo niestety od 100 km nic takiego nie natrafiliśmy, a dalej nie ma szans na znalezienie takiego miejsca. Na szczęście zbaczając 2 km z trasy znajdujemy czynną stację benzynową, gdzie jest sklep i można coś ciepłego wypić. Uzupełniamy bidony, pijemy dużą porcję gorącej czekolady i można jechać dalej.
Dalsza droga biegnie przez totalne odludzia, drogi polne w lasach. Przejeżdżamy koło jeziora Wdzydze, którego niestety z naszej trasy nie widać. Zaczyna budzić się nowy dzień i pojawiają się piękne widoki z mgłą. W jednym miejscu mgła stworzyła taki efekt nad łąką że nie wiedzieliśmy czy to jezioro czy mgła. Mgła może i piękna, ale powoduje że jest bardzo zimno.
W okolicach Jeziora Wdzydze trafiliśmy też przy drodze na śmieszne ptaki z świecącymi oczami, które jak się zbliżaliśmy podrywały się i latały jak ogłupiałe we wszystkich kierunkach czego efektem jeden z ptaków prawie by się ze mną zderzył :P
Piaszczysty podjazd terenowy
W miejscowości Piekło trafiamy na wschód słońca, który niestety zasłaniają drzewa.
W Lubaniu wjeżdżamy na drogę 221, która biegnie do Gdańska i niestety tutaj zaczyna się już ruch, który rośnie wraz z zbliżaniem się do Gdańska. Jedzie się ciężko, gdyż na trasie pełno jest wykańczających pagórków, które najczęściej biegną w górę, a nie w dół.
Za Przywidzem mam w końcu okazję poznać osobiście człowieka za stali, rowerzystę szybszego od pociągu, który na rowerze wykręca niesamowite dystanse - Flash'a, któremu chciało się wstać tak wcześnie rano i potowarzyszyć nam w dalszej części trasy przy okazji oprowadzając nas po Gdańsku.
Hehe - na szczęście dalej jest głównie z górki, więc nie zamulimy Tomka naszym ślimaczym tempem ;)
Około godziny 7 jesteśmy w Gdańsku.
Udajemy się najpierw na Starówkę
Wspólna fota pod fontanną Neptuna...
na tle zabytkowego Żurawia

tutaj w innej części Gdańska widok na różnego typu żelastwo
Zawitaliśmy na stadion piłkarski w Gdańsku PGE Arena, który objechaliśmy dookoła

W końcu zajechaliśmy na główny cel wycieczki :)
W knajpie zjedliśmy konkretny posiłek i oddaliśmy się lenistwu na plaży.
Zanurzyłem się cały w lodowatej wodzie (zimniejsza niż u nas w kwietniu w jeziorach) aby zmyć z siebie trudy podróży i całe zmęczenie minęło





Po godzinie lenistwa nie szło już wytrzymać na plaży w palącym słońcu, więc pojechaliśmy do Sopotu, ale zaraz zawróciliśmy, gdyż wystraszyły nas tłumy ludzi. Wracając do Gdańska tłumnie obleganą ścieżką rowerową wzdłuż morza doszło do przypadkowego spotkania z Błażejem, który miał jechać z nami całą trasę, ale niestety się nie wyrobił. Przyjechał do Gdańska pociągiem i zmierzał właśnie z obładowanym rowerem w kierunku Helu. Pogadaliśmy chwilę i trzeba było niestety wracać na dworzec. Pod Biedronką ostatnie zakupy i żegnamy się z Flashem, któremu bardzo dziękuję za sprawne oprowadzenie nas po Gdańsku przy wykorzystaniu świetnych ścieżkach rowerowych.
14:49 wskakujemy w pociąg, w którym dochodzi do zabawnej wymiany zdań z "Panem z piwkiem" na temat wycieczek rowerowych.
Przesiadka w Bydgoszczy i Inowrocławiu i po godzinie 20 jestem w domu :)
"Nad morze w 1 dzień (noc)" po raz czwarty zakończone sukcesem!!!
Krótki klip video z wycieczki
<object width="425" height="350"><embed src="http://www.youtube.com/v/RCkFEAauRHY" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object>
Trasa wycieczki na mapie:
Fotorelacje pozostałych bikestatowiczów:
- Jerzyp1956
- Marcingt
- Flash
Kategoria Inne ciekawe
Z pracy
-
DST
18.90km
-
Teren
3.00km
-
Czas
00:45
-
VAVG
25.20km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy... chętni "Nad morze w 1 dzień"?
-
DST
18.70km
-
Teren
3.00km
-
Czas
00:49
-
VAVG
22.90km/h
-
Sprzęt RIP - Accent ElNorte
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy. A jutro, albo pojutrze "Nad morze w 1 dzień". Tym razem robimy nocny atak na Trójmiasto - jedziemy we dwójkę lub trójkę. Jak ktoś czuje się na siłach aby przejechać 300 km to zapraszam (trasa Trzemeszno/Gniezno - Gąsawa - Żnin - Tuchola - Czersk - Przywidz - Gdańsk - Sopot - Gdynia)



