sebekfireman prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowy fotoblog Sebka

Błękitna Laguna w Koninie + inne tematy kopalniane... z Anetką

  • DST 132.30km
  • Teren 20.00km
  • Czas 07:11
  • VAVG 18.42km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 września 2013 | dodano: 09.09.2013
Uczestnicy

Dzisiejszy wypad był pomysłem Anetki, która oprócz zobaczenia "Błękitnej Laguny", chciała również zmierzyć się ze swoją pierwszą rowerową "setką". Zaplanowałem więc trasę tak żeby było w miarę ciekawie.

Około godziny 11 zebraliśmy się pod piekarnią w Witkowie, gdzie po zrobieniu zapasów, ruszyliśmy w trasę.

Dojazd do Konina to walka z bardzo upierdliwym wmordewindem.

W "Tu mi daj" dostałem buziaka :P


Jedziemy przez zrekultywowany teren po odkrywce Kazimierz


W Puszczy Bieniszewskiej można trochę odpocząć od wmordewindu - przy starych dębach robimy pierwszy postój na posiłek.


Przez większość trasy towarzyszy nam widok na elektrownię Pątnów oraz hałdę w Kamienicy


Dojeżdżamy na obrzeża Konina i udajemy się najpierw nad zbiornik Czarna Woda - woda w sumie nie jest czarna (nawet całkiem czysta), ale jakoś dziwnie się zachowuje bo w miejscu gdzie wpada rzeczka, woda z jeziora się cofa - gdzie ona wpływała to nie mam pojęcia.


Po chwili docieramy do głównego celu dzisiejszej wycieczki "Błękitnej Laguny" - warunki pogodowe dzisiaj idealne (bezchmurne niebo i słońce za plecami) więc woda aż razi błękitem. Nad tym zbiornikiem byłem już wiele razy, ale zawsze dojeżdżałem z niewłaściwej strony, dopiero po instrukcjach kolegi "jubilat2" dojechałem we właściwe miejsce.




Parę informacji o zbiorniku zaczerpniętych z alewielkopolska.blox.pl :
Jezioro powstało w miejscu dawnej odkrywki węgla brunatnego Gosławice. Po zakończeniu wydobycia węgla, w końcówce lat 70-tych XX w., teren przeznaczono na składowisko odpadów paleniskowych z elektrowni Konin i Pątnów. Obie elektrownie rocznie produkują ok. 4 mln ton odpadów paleniskowych.
Odpady paleniskowe powstałe ze spalania węgla brunatnego (popiół i żużel) odprowadzane są na wyrobisko systemem hydraulicznym. Popiół i żużel mieszane z wodą i w postaci szaro – białej mazi transportowane specjalnym rurociągiem na składowisko. Z odpadów z elektrowni w wyrobisku w Gosławicach wytrącają się substancje chemiczne powodujące zwiększeniem mineralizacji wód zbiornika i to one też nadają wodzie ten niesamowity lazurowy kolor. Osad mineralny złożony jest
z węglanów, kwarcu i krzemianów z niewielką domieszką materii organicznej. Wartość pH wód wyrobiska w Gosławicach waha się w granicach 11,6 – 12,7 (odczyn zasadowy). W związku z powyższym nie radzę się tam kąpać a kolor wody podziwiać jedynie z brzegu.


Dojeżdżamy na sam brzeg jeziora - gorąco jak na Hawajach, kolor wody aż razi, a aparat aż się grzeje od robienia zdjęć :P











Pięknie tu, ale czas goni i trzeba jechać dalej. Wjeżdżamy więc na krajówkę i ruszamy w kierunku domu.

Widok na Licheń z Jeziora Pątnowskiego


Kolejnym punktem jest elektrownia Pątnów, gdzie robimy kolejną przerwę na posiłek przyglądając się dymiącym kominom.






W Kleczewie wjeżdżamy na teren parku rekreacji, który powstał na terenie zrekultywowanym po odkrywce. Super miejscówka, ale na dokładniejsze zwiedzanie nie ma zbytnio czasu więc eksplorujemy tylko mały fragment parku (plaża, amfiteatr i park linowy)




Jedzie sobie węgiel brunatny


Hałda po której można sobie pojeździć rowerem, a docelowo ma być tam stok narciarski.


Wielka koparka wykorzystywana w kopalni odkrywkowej


Za Kaliską skręcamy na Budzisław i jedziemy obok odkrywki Jóźwin, która coraz bardziej zbliża się do drogi i zapewne w przyszłym roku droga zostanie już pochłonięta przez kopalnię bo w Zberzynie widać że budowana jest nowa droga.




Za Anastazewem skręcamy w las, aby pojechać skrótem omijając Orchowo, a tu taka przeszkoda stanęła nam na drodze:


Wieczorem nie będą chyba pryskać więc jedziemy. W środku lasu zrobiliśmy postój na ubranie się w coś cieplejszego, a tu słychać że nadlatuje dromader - zagazują nas!!!

Na szczęście samolot przeleciał gdzieś dalej i nie wiem czy w celach opryskowych, czy po prostu przypadkowo przelatywał w okolicy.

Do Trzemeszna docieramy już o ciemku, zadowoleni z dzisiejszej wycieczki. Anetka ma dodatkowy powód dumy, gdyż pokonała dziś swój rekord km dziennych na rowerze przejeżdżając 126,7 km.


Trasa wycieczki:


_


Kategoria Inne ciekawe

Przyjezierze / Miasto

  • DST 77.13km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:46
  • VAVG 20.48km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 września 2013 | dodano: 05.09.2013

Piękna pogoda się dzisiaj zrobiła więc postanowiłem przejechać się nad jezioro. Po głowie chodziło mi Przyjezierze, ale musiałem sobie wymyśleć jakieś dodatkowe cele do dalszego wypadu nad wodę - to wymyśliłem że przetestuję nową trasę dojazdową, skosztuję pysznych gofrów z Przyjezierza i sprawdzę czy w Jeziorze Czyste faktycznie jest czysta woda.

Po 10 wyjechałem. Najpierw znanymi drogami. Za Płaczkowem trafiłem na orła (nie orła) bielika, który krążył na niebie - pierwszy raz trafiłem na tego wielkiego ptaka drapieżnego w mojej okolicy.

Widok na Wał Wydartowski


Pole cebuli - z dedykacją dla pewnej osoby :P


Do Przyjezierza jeździłem zazwyczaj przez Gębice, a tym razem postanowiłem pojechać przez Procyń i Rezerwat Czapliny.

Za Procyniem na ambonie przy polnej drodze trafiłem na monitoring. Ciekawe czy to narzędzie leśniczego czy rolnika ciekawego kto mu ziemniaki z pola pędzluje :P


Po wjeździe do lasu zaczęły się małe problemy bo ścieżki na mapie nie do końca zgadzały się z stanem faktycznym. Okazało się również że wstęp do Rezerwatu Czapliny, gdzie gniazduje czapla siwa jest zabroniony.

Dojechałem do Przyjezierza, a tam pustki i błoga cisza :)


Przed plażowaniem postanowiłem pojechać nad Jezioro Czyste sprawdzić czy faktycznie jest czyste. Wjechałem w las drogą prowadzącą do jeziora, a tam po kilkuset metrach droga zagrodzona - okazało się że jest wycinka w lesie i nie da się przejechać.

Wróciłem więc na plażę...


i ponurkowałem między tutejszymi sępami :P Woda już trochę zimnawa.


Po kąpieli podjechałem na gofra, który mi się marzył, ale okazało się że budka z pysznymi goframi jest nieczynna, więc z braku laku zjadłem gofra z budki obok, ale był bez szału.

W drodze powrotnej spróbowałem dojechać do Jeziora Czystego od drugiej strony, ale niestety jezioro było widać tylko przez krzaki i trzciny.

W Ostrowie zajechałem jeszcze na odkrytą dzisiaj plażę, która straszyła takim znakiem.


Podejrzewałem że może być tutaj podwodna skarpa, więc postanowiłem to obadać. Cała plaża moja :)




I faktycznie - z 10 metrów od brzegu dno jeziora zaczęło bardzo stromo opadać na dużą głębokość - zeszłem na jakieś 6 metrów i dałem sobie spokój z dalszą podróżą w dół bo już ciśnienie wody nieźle cisnęło na głowę.


Chciałem odgadnąć hasło: OKOŃ :D


Po 30 minutowej drzemce na plaży ruszyłem do domu przez Gębice.

Późnym popołudniem wypad rowerem do dziadka na maliny i winogrono.



Niechanowo, Unia

  • DST 82.65km
  • Teren 14.00km
  • Czas 04:18
  • VAVG 19.22km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 września 2013 | dodano: 04.09.2013
Uczestnicy

Po południu do Niechanowa w otworze błękitnego nieba. Wszędzie dookoła widać było chmury, a nade mną wielki otwór błękitu.


W Niechanowie odwiedziłem Anetkę i okazało się że Krzysiu chce jechać na wycieczkę rowerową. No to pojechaliśmy na wycieczkę... dookoła domów :P


Odstawiliśmy Krzysia do domu i razem z Anetką pognaliśmy na trochę dalszą wycieczkę - do ruin pałacu w Unii. Na miejsce zajechaliśmy całkiem sprawnie i w nagrodę czekała nas konsumpcja pysznych drożdżówek na pałacowym murku.




Powrót do Niechanowa tą samą drogą.

Linia kolejowa Warszawa - Poznań


W tunelu drzewnym...


W okolicach Gorzykowa nad głowami znowu zaczęło nam coś nisko krążyć... jak zwykle Hercules.

W Niechanowie odstawiłem Anetkę i pognałem już sam do domu z widokami na piękne barwy zachodu.




Miasto / Miasto / Dookoła miasta N

  • DST 27.68km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 18.87km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 września 2013 | dodano: 04.09.2013



Do pracy / Z pracy

  • DST 38.55km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:46
  • VAVG 21.82km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 sierpnia 2013 | dodano: 31.08.2013



Z pracy

  • DST 19.52km
  • Teren 3.50km
  • Czas 00:55
  • VAVG 21.29km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 sierpnia 2013 | dodano: 29.08.2013



Dookoła komina, do pracy... z Anetką

  • DST 63.75km
  • Teren 12.00km
  • Czas 03:25
  • VAVG 18.66km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 sierpnia 2013 | dodano: 29.08.2013
Uczestnicy

Razem z Anetką rundka dookoła trzemeszeńskich kominów, odstawienie do Niechanowa i dalej już samotnie do pracy.



Do pracy / Z pracy

  • DST 38.81km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:46
  • VAVG 21.97km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 sierpnia 2013 | dodano: 27.08.2013



Wał Wydartowski

  • DST 26.08km
  • Teren 23.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 15.97km/h
  • Sprzęt RIP - Accent ElNorte
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 sierpnia 2013 | dodano: 26.08.2013

Po obiedzie pojechałem na Wał Wydartowski poszwędać się po mniej znanych szlakach.

Odcinek za Dębnem jest bardzo ładny widokowo




Później zjazd do doliny i długim podjazdem do punktu widokowego w Dusznie




Na punkcie widokowym zrobiłem krótką przerwę i ruszyłem w dół. Po chwili spotkałem rowerzystę nadjeżdżającego z przeciwka - jak się okazało był to Darek, prezes GKKG, który zmierzał na punkt widokowy. Zawróciłem więc, po raz drugi na punkcie i przez Folusz w towarzystwie do domu.



Z pracy

Niedziela, 25 sierpnia 2013 | dodano: 26.08.2013