Czwartek, 30 lipca 2009Kategoria: Bornholm 2009, Zagranica
Dane wycieczki:
81.89 km (6.00 km teren) czas: 04:54 h avg:16.71 km/hBORNHOLM 2009 - dzień 3/4
Pełna i dokładniejsza relacja, więcej zdjęć i video pojawią się na mojej stronie za kilkanaście dni - www.rowersebek.prv.pl
TRASA:
pole namiotowe Lejrplads Egeløkke - Allinge - Sandvig - Allinge - Olsker - Tejn - Stammershalle - Gudhjem - Osterlars - Ostermarie - Arsdale - Svaneke - Listed - Boishavn - Randklove - Saltuna - Melsted - pole namiotowe Lejrplads Slettegård
Ponownie pobudka przed 6:30, pakowanie się, toaleta i śniadanie i koło 8:30 ruszamy dalej w trasę.

W pobliżu pola namiotowego na którym nocowaliśmy znajduje się kamieniołom i muzeum.

Jedziemy dalej i docieramy do Sandvig

Uliczki w dużych miastach są dosyć wąskie, a ich domy mają specyficzną budowę.

Na Bornholmie płasko nie jest - trzeba się często namęczyć na podjazdach

Jak są podjazdy to i często trafi się także na zjazdy.

Największy w Danii wodospad Døndalen - niestety uśpiony, woda ledwo co leciała.

Jeden z parkingów dla rowerów. Ogólnie to rowery z bagażami zostawialiśmy w większości miejsc bez zapinania, jedynie jak gdzieś musieliśmy je zostawić na dłużej niż 30 minut to je zapinaliśmy. I nie ważne czy to był las, czy środek miasta, czy okolice plaży rower i bagaże czekały na nas zawsze nietknięte mimo że nikt ich nie pilnował.

W końcu udało nam się sfotografować z bliska krowy grzywaczki :P 2 dni wcześniej też na nie trafiliśmy, ale były daleko i tam Agenciara włożyła tyle serca w fotografowanie ich że nie zauważyła pastucha elektrycznego i ją trochę poraził prąd :P

Helligdomsklipperne - święte skały.

Tutaj już na dole tej skalistej zatoczki

Kawałek dalej był Sorte Gryde - schodziło się do niej po drabince na dół, gdzie trzeba było wbić się w odpowiedni rytm fal bo inaczej można było mieć mokre buty. Grota, a raczej szczelina ma 55 metrów długości i miejscami jest tak wąsko że można się sklinować między ścianami

Widok na jeden z wielu wiatraków na Bornholmie. Ten tutaj to wiatrak w Gudhjem.

Wąskimi uliczkami, pełnymi ludzi (w większości miast są pustki, a tutaj akurat były tłumy ludzi), gdzie było cały czas stromo w dół dotarliśmy do portu w Gudhjem.

Wyjazd z Gudhjem. Na większości dróg przez większość czasu są pustki - samochody spotykane są sporadycznie.

W oddali widok na wyspę Christianso

Skaliste wybrzeże w Aarsdale

Skocz do relacji dnia wg Agenciary (zdecydowanie lepsza i dokładniejsza)
K o m e n t a r z e
Kurde, tak patrzę i aż mi się chce wrócić... Miejsce z ostatniej fotki jakieś 10 lat temu śmierdziało niemiłosiernie setkami tysięcy gnijących małży, na piechotę trudno było szybko uciec, więc mocno je zapamiętałem. Poza tym niebiańska plaża Dueodde, łupki z Nexo i z Krekevage, piwo Elephant... Aj, mnie dopadło.
Pozdrawiam i zazdroszczę. I szacun ogromny dla Roksany :) nietylkopobułki - Niedziela, 21.02.2010 01:52:58 | linkuj
Pozdrawiam i zazdroszczę. I szacun ogromny dla Roksany :) nietylkopobułki - Niedziela, 21.02.2010 01:52:58 | linkuj
ehh a ja siedzę w domu... nie będę ukrywał, że Wam zazdroszczę :)
pozdrower hose - Wtorek, 04.08.2009 01:04:11 | linkuj
pozdrower hose - Wtorek, 04.08.2009 01:04:11 | linkuj
Komentuj

